niedziela, 22 lutego 2015

kropki, kreski i oseski

Cześć, cześć! :)


Słyszałam, że ktoś, coś, dziś chciał zobaczyć posta o ajlajnerowej kresce? :)

Tak, Wy! <3

Napisałam z tej okazji dla Was krótki wiersz.

"Każda z princesek chciała dziś kresek"

:D

Zawzięłam się i choć zajęło mi to trochę czasu (w międzyczasie odebrałam niespodziewany, trzygodzinny telefon), to w końcu ukończyłam swe dzieło! :)

Wiem, że wiele z Was do eyelinera podchodzi sceptycznie, wiele z Was wmawia sobie i innym, że po prostu go nie lubi, albo nie umie z nim pracować. A nie ma się co czarować- dobrze zrobiona kreska zdobi nasze oko najbardziej na świecie! Jest elegancka, dodaje nam szyku, zagęszcza linię rzęs, albo sprawia, że oko wreszcie staje się widoczne. (zależy to oczywiście od naszej budowy oka i grubości kreseczki :)

I są dwie sprawy od których wszystko zależy.

Pierwsza to odpowiedni eyeliner.

Ja preferuję żelowy, kreseczki maluję skośnym pędzelkiem, ale specjalnie dla Was dziś zrobiłam kreskę takim płynnym. :)
Mój jest stary i słabowity (w sensie, że ma tępo zakończony pędzelek i nie jest to dobra rzecz, jeżeli chcemy swoją kreskę wywinąć w jaskółkę), ale z mojego prywatnego riserczu wynika, iż idealny do nauki i do późniejszego czarowania na oku jest eyeliner z Wibo. Nie jest ani zbyt sztywny, ani zbyt giętki, ani zbyt gruby, ani zbyt cienki, nie kruszy się, ma przyjemnie i ostro zakończoną końcówkę, no i kosztuje zaledwie kilka złotych. Także można brać w ciemno.

Najgorzej radzą sobie pisaki i te na początek radzę sobie odpuścić.


Druga sprawa, kluczowa wręcz, to... Ćwiczenia, praktyka!

Dziewczyny... To nie jest tak, że Muhammad Ali urodził się wychodząc z maminego brzucha idealnym prawym sierpowym, Jobs po prostu pewnego dnia wstał i zrobił Iphone'a 6 (już go nawet wtedy nie było, nie jestem ignorantką, chcę podkreślić dramaturgię i powagę sytuacji), a Maxineczka wychodzi spod prysznica z idealnym makijażem.

Wszyscy potrzebują praktyki!
Im więcej tych kreseczek zrobimy, tym lepiej i płynniej będzie nam to wychodzić. Nie można się zrażać po pierwszych dziesięciu i twierdzić, że już nigdy więcej się tego nie zrobi, bo ta umiejętność sama nie przyjdzie. I choć są wyjątki- uzdolnione plastycznie- które juz za drugim razem zrobią zawijasa, jak wąsy Salvadora Daliego, ale większość z nas potrzebuje po prostu gibać rękę i tego nie pominiemy.


Skończmy więc biadolenie i weźmy się do roboty.

1. Etap pierwszy pominęłam, bo zrobiłam niewyraźne zdjęcie i dopiero później przeglądając je- zauważyłam to. W pierwszym etapie jednak rysujemy prostą linię od kącika oka w kierunku koniuszka brwi. Linia ma iśc naturalnie, jakby była przedłużeniem naszej dolnej powieki. Klir, madam? :)

2. Od koniuszka tej linii rysujemy drugą prostą, którą kierujemy do linii rzęs. Na tym etapie nie musimy przejmować się tym, że coś niw jest równe, albo kreski nie przypomina.



3. Wypełniamy naszą lukę w trójkąciku. :) Starajmy się to zrobić dokładnie, jednak nie przejmujmy się, jeżeli pozostanie nam jakiś prześwit. TO SIĘ NAPRAWI, NIE PANIKUJ!



4. Od końca naszego trójkącika ciągniemy linię wzdłuż linii naszych rzęs, Tu już możemy zadecydować o grubości naszej kreski. Ja wolę grubsze- może ktoś lubi cieńsze? ;)



5. Wszystko zamalowujemy, doprawiamy jak tam to sobie widzimy. 




6. I teraz uwaga. Jeżeli nasza kreska nadal nie jest ostra jak brzytwa Nergala w jego barberszopie- wciąż możemy to naprawić!
Otóż jeżeli kreska strzępi nam się od dołu- bierzemy skośny pędzelek, nabieramy na niego trochę korektora i czyścimy od dołu. 
Jeżeli strzępi się od góry- bierzemy mały, cienki i precyzyjny pędzelek i poprawiamy kreskę czarnym cieniem. To dodatkowo mocno ją utrwali i wyrówna nam ją na tyle, iż będzie można z nią wyjść do ludzi. :)
Pamiętajmy, żeby później mocno przypudrować pozostałą część powieki odchylając głowę w tę stronę, po której mamy oczko (żeby uniknąć osypywania się na naszą kreseczkę pudru. Z kolei nieprzypudrowana może odbijać się nam na powiece :)



Finisz zawsze wygląda tak:
(no, nie zawsze, każda z nas miewa "TE" dni, kiedy nic się człowiekowi nie udaje...)









No to? Redi, stedi, goł!
Bierzcie lajnery w łapki i kreskujcie! :)


Patka

2 komentarze: