Dziś przybywam z postem o znienawidzonej przeze mnie hennie.
A na koniec wynik rozdania. :)
Dlaczego nienawidzę henny?
Ten, kto widział moje wcześniejsze zabiegi- na pewno wie.
Robiłam to wielokrotnie czarną henną (jestem blondynką, naturalną ;) smarując brwi jak wlezie, a później zmywając ją przyzywałam wszystkie postaci z mitologii. Miałam po prostu dwie, czarne krechy grubości... na dwa palce mniej, czy więcej. :) W porę się jednak opamiętałam i zaczęłam robić to z głową. Specem na pewno nie jestem, ale kilka wskazówek mogę udzielić.
1. Robiąc hennę brwi- nie wybierajmy koloru, który jest dużo ciemniejszy, niż nasze naturalne włoski. Oczywiście białe blondynki typu mąka- jak ja- muszą wziąć brąz, inaczej się nie da. Ale nie kładźmy czarnej henny na białe włoski. Ani rude. Ani brązowe. Czarną hennę kładziemy na czarne brwi. I to bardzo ostrożnie.
2. Sprawa tyczy się również farbowanych dziewczyn. Jeżeli mamy czarne, farbowane włosy, ale oprawa oka jest jasna- z czarnymi brwiami będziemy wyglądały dramatycznie. Połóżmy brąz, przetrzymajmy nawet kapkę dłużej, ale wszystko róbmy z głową.
3. Nakładając hennę- koniecznie róbcie to czymś, co pozwoli Wam je precyzyjnie wyrysować. Ja robię to na przykład pędzlem do eyelinera/brwi (cieniutki i skośnie ścięty). Czasami w zestawach są plastikowe szpatułki. Legenda głosi, że ktoś, kiedyś... nauczył się nimi malować. Jeżeli opanowałyście tę sztukę- droga wolna. ;) Pamiętamy jednak, żeby nigdy nie robić tego patyczkiem kosmetycznym do uszu, czy czymś w podobie. Musimy nadać brwi definicję, a nie ją totalnie rozmyć.
4. Nie trzymajmy ustrojstwa za długo. Lepiej zmyć i nałożyć ponownie, jeżeli kolor nam się nie spodobał, bo był za słaby, niż później chodzić z brwiami od ekierki, uwierzcie.
I tak zaczynamy.
Mój zestaw:
1. Od lewej: pędzelek, henna, kieliszek (do rozrabiania), woda utleniona i opakowanie.
2. Zaczynamy od demakijażu mordeczki. Ja zmazałam tylko brwi, żeby jakoś tam się prezentować.
Nie, nie jestem na golasa. ;)
3. Zaczynamy rozrabianie henny. Tak, wiem, nie wygląda najlepiej. (nie mówcie, jak co.)
4. Bo jak wymieszamy, to wygląda, jak czekoladka.
5. Nakładamy na brewkę. Nie przejmujmy się, że przez chwilę wyglądamy, jak pani z opakowania henny. Nam to przejdzie- jej już nie. Fajnie jest też rozcierać produkt na brwi tak, żeby było go na przodzie i górze jak najmniej- uzyskujemy w ten sposób gradient. Moja henna była na tyle delikatna, że postanowiłam tego nie robić- nie byłoby bowiem w ogóle widać efektu.
6. Tak wygląda brew po zmyciu. Ma fajną, delikatną, naturalną definicję. I o to mi się rozchodziło.
Pamiętajmy też, żeby regulować brwi dopiero po nałożeniu henny. Dlaczego? a no, dlatego, żeby nie wyrwać niepotrzebnie ładnie rosnących sobie włosków. Po zrobieniu dopiero zobaczymy, które są nam na serio zbędne.
VOILA. :)
_____________________________________________
Druga część mówi już o rzeczach przyjemniejszych- mianowicie zakończenie rozdania.
Oto lista dziewczyn, które spełniły wszystkie wymogi, które potrzebne były do wzięcia udziału w moim małym konkursie.
Poukładane jesteście myszki zgodnie z kolejnością nadawania komentarzy. I żeby nie było, że machloję- wylosowałam randomowy numerek.
Zatem wszem i wobec ogłaszam, iż nagroda leci do Natalii Badźmierowskiej. :)
Natalio- wszystko, co musisz zrobić, to napisać do mnie wiadomość na moim profilu na fejsie z adresem wysyłki. :) No i oczywiście po otrzymaniu kosmetyków zatagować mnie u siebie na tablicy. :) Oczywiście jeżeli wygrana się nie zgłosi do trzech dni- robię nowe losowanie. :)
Gratuluję!
Następny konkurs będzie, jak stuknie nam pińcetka. :D
Buziaki!
Patrycja
mój fanpage:
https://www.facebook.com/dustofourbeauty?ref=hl


























.jpg)





