wtorek, 9 czerwca 2015

Graficzna kreska

Cześć serduszka!


Dziś post makijażowy, w którym zaprezentuję Wam makijaż z graficzną kreską. Dla kogo? Ano dla tych z nas, które mają problem z opadającą powieką, czy tak skonstruowaną, jak moja, że przy zwykłej kresce nie jestem w stanie osiągnąć efektu migdałowego, kociego oczka, no i muszę Troszkę pooszukiwać. :)
Oczywiście będzie to wymagało od nas wprawnej ręki, a jeżeli nie na tyle wyrobionej, to gooodzin ćwiczeń, ale! Ale dla efektu chyba warto. :)

Zaczynamy!

Lista użytych kosmetyków: 

* Podkład: Revlon Colorstay, odcień 150 Buff
* Korektor: Catrice Camouflage Cream Corector- odcień 010
* Puder: Mąka ziemniaczana. ;)
* Bronzer: Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder
* Rozświetlacz: Wibo - Diamond Illuminator
* Cienie: W załamanie puder do konturowania z KOBO, pozostała część powieki- Iconic 3 - MUR
* Brwi: Eyebrow Set Duo + Duraline, żel do brwi z Essence
* Rzęsy: tusz Lovely- Curling Pump Up Mascara, sztuczne paski - Ardell Demi Wispies.
* Linia wodna: Mleczna kredka z Essence.

* Baza - kamuflaż z Catrice.
* Wewnętrzny kącik: Mleczna kredka z essence, rozświetlacz MUR Vivid Highliter





1. Na samym początku zaznaczamy załamanie powieki. Będzie to nasz kolor transferowy, dzięki któremu łatwiej będzie nam blendować ciemny brąz, który będzie naszym następnym krokiem.



2. W dalszym ciągu zajmując się załamaniem- mniejszym i bardziej precyzyjnym pędzelkiem typu kulka nanosimy już ostrożniej ciemny brąz. Ja wybrałam ten z paletki Iconic 3. Całość blendujemy pędzelkiem z resztką produktu ( nie dokładając go), którego używałyśmy do roztarcia naszego jasnego brązu. Jeżeli ciemny brąz nie wyszedł dostatecznie mocno- stopniowo go dokładajmy. Zawsze lepiej dołożyć, niż później męczyć się z ciemną, brzydką plamą. :)




3. Na resztę powieki nanosimy cień w kolorze skóry. Może to być też puder- ważne, żeby zbytnio się nie odznaczało- nie ma być tandetnie, a delikatnie i z klasą! ;)
W dalszej części chwytamy za eyeliner. No i właśnie. Żeby było nam łatwiej- najpierw chwyćmy za eyeliner w pisaku. Nie da nam efektu gładkiej, super czarnej kreski, ale za to pozwoli nam bardziej skontrolować to, w jaki sposób ją prowadzimy.


4. Niedawno pokazywałam, jak namalować kreseczkę, więc pominę ten etap. Rysujemy zwykłą, czarną kreskę wyciągniętą w kąciku.


5. Krok najtrudniejszy. Na otwartej powiece zaznaczamy miejsce, gdzie pojawi się nasza druga kreseczka. Znajdować ma się ona mniej więcej tam, gdzie zaczyna się nasze załamanie. Następnie- już na oku zamkniętym dopracowujemy nasze maziajki. Kreskę zwężamy na koniuszku, miejsce pod kreską ładnie zaokrąglamy. Całość poprawiamy eyelinerem w płynie, żeby wyrównać poszarpane krawędzie i sprawić, żeby nasza kreseczka była jeszcze bardziej czarna i prezycyjna. :)



6. Naszą kreskę podkreślamy tylko od dołu mleczną kredką, albo korektorem, żeby jeszcze bardziej ją wyostrzyć. 


7. Tuszujemy rzęsy i opcjonalnie dodajemy sztuczne. Ja już od miesięcy zakochana jestem w Demi Wispies i dodaję je do każdego makijażu. W wewnętrznym kąciku nanosimy mleczną kredkę wyciągajac ją ku noskowi- całość gruntujemy rozświetlaczem. Ja użyłam tu mojego nieudanego zakupu z MUR. ;) (nieudanego, bo na całość twarzy jest dla mnie- posiadaczki cery z różowymi tonami- za żółty :)



8. Delikatnie tuszujemy dolne rzęsy (o ile przy poprzednim makijażu to dolna powieka grała pierwsze skrzypce, tak przy tym chcemy zwrócić uwagę wyłącznie na górną :), a na linię wodną nanosimy jasną kredkę, która ładnie otworzy nam oczko. :)

Tak prezentuje się skończony makijaż. Będziecie próbowały odtwarzać? ;) Jak Wam się podoba?







Buziaki! :)


Patrycja




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz