wtorek, 30 grudnia 2014

Sylwestrowy!

Hej złotka!


Wiem, że już dość późna godzina, jak na publikację wszelakich treści, ale dawno mnie już tu nie było- a zbliża się... sylwester!
Jako iż maziać kosmetykami się uwielbiam, to przedstawiam Wam moją propozycję makijażu sylwestrowego!
Pięknie wydobędzie blask niebieskiej tęczówki, natomiast innookie Panie również mogą z nim poeksperymentować- wszakże nie musi być to przecież złoty brokat, ale i złoty będzie Wam na pewno pasował! Jesteście ciekawe, jak wykonać taki makijaż? Zapraszam do przewijania w dół! (ale stopniowo, nie, że od razu na koniec... ;)






Lista użytych kosmetyków:

* Podkład: L'Oreal True Match Super Blendable- odcień N1
* Korektor: Catrice Camouflage Cream Corector- odcień 010
* Puder: Mąka ziemniaczana. ;)
* Bronzer: Kobo Professional Matt Bronzing & Contouring Powder
* Rozświetlacz: Makeup Revolution, Vivid Baked Highliter
* Cienie: Makeup Revolution- paleta Iconic 3, cień Astor- prasowany cień w kolorze miedzi z dodatkiem złota, pigment sypki Inglot nr 37.
* Brwi: Kredka Catrice Eye brow Stylist, kolorek numer 3, Żel do brwi- MIYO
* Rzęsy: tusz Lovely- Curling Pump Up Mascara
* Linia wodna: Eyeliner żelowy z maybelline. (to samo, co i do kreski... ;)

* Baza - kamuflaż z Catrice.
* Rzęsy- randomowe z Superpharm.


1. Najpierw przygotowuję powiekę- nakładam kamuflaż, pudruję w kierunku od zewnątrz do wewnątrz-dość mocno, na to ponownie nanoszę kamuflaż. W tym makijażu- podobnie, jak w poprzednim- najpierw malujemy oko, później malujemy twarz. Dlaczego? Ano dlatego, że jak zrobimy odwrotnie- pigment osypie się nam na sto procent (pigment, czy też brokat, whatever) i nasza twarz wyglądać będzie jak wielka, bożonarodzeniowa bombka. I nie pomoże strzepywanie- uwierzcie. Przerobione. Po prostu robimy tak, jak mówię. ;)


2. W załamanie powieki nanosimy cień w kolorze jasnego różobrązu. (tak, właśnie wymyśliłam ten kolor, jakby kto pytał...) Będzie to nasz cień przejściowy, dzięki któremu cieniowanie/blendowanie będzie wyglądać naturalniej.


3. Na powiekę nanosimy nasz miedziany cień. Będzie on bazą dla pigmentu- gdyby powstały jakieś prześwity- nie będzie ich widać, albo po prostu nie będą się odznaczać na tyle, żeby odwracać uwagę od naszej- pięknie migoczącej- powieki. :) Wszystko ładnie ze sobą rozcieramy- nie chcemy tu ostrych krawędzi.


4. Jak już widzimy początkowy zarys makijażu- pogłębiamy kolor w załamaniu. W tym celu używam najciemniejszego brązu z palety Iconic 3 i aplikuję go pędzelkiem typu kulka w samo załamanie. Oczywiście po sensownym i stosownym dołożeniu produktu rozcieramy wszystko dokładnie.
Cieniowanie wyciągamy tak, jak na przykład kreskę- w taki jakby szpic. Chcemy uzyskać efekt kociego oka. :)



5. Tym samym kulkowatym pędzelkiem zaznaczamy dolną powiekę- łącząc ją z górną. Zaznaczamy ją dość mocno i wyraźnie- mniej wiecej do połowy długości. Może troszkę za. ;) Z resztą- zobaczcie na focie, jak to zrobiłam. ;)


6. Na linię wodną oka nanosimy czarny, żelowy eyeliner. Dlaczego tak uporczywie nakładam go na te miejsce? Ano dlatego, że jest nie do zdarcia w tym miejscu. Czarną kredką poprawiałam się średnio tysiąc razy na godzinę- eyelinerem może raz, albo w ogóle. A przecież szczególnie tego wieczoru zależy nam na trwałym makijażu, przy którym nie będziemy musiały co minutę zerkać w lustro, czyż nie? ;) 
Po nałożeniu eyelinera na linii wodnej- łapiemy za płaski, języczkowy pędzelek i rozcieramy wszystko tuż przy linii rzęs- na naszym ciemnym brązie.



7. No i teraz strategicznie najtrudniejsza rzecz. Przyklejamy nasz pigment!
U mnie pojawił się problem. Nie mam kleju do brokatu, ani osławionego Duraline'a z Inglota. Co zrobiłam? Kreatywność, kreatywność!!!
Za klej do pigmentu posłużył mi... klej do sztucznych rzęs. ;)

Robimy ciapkę wielkości kropli rosy o poranku kołyszącej się na źdźble kłoska ( ya, I know ;)
i rozsmarowujemy to cieniutką warstwą w miejscu, w którym leży nasz miedziany cień. Tę samą czynnośc powtarzamy na dolnej powiece- od wewnętrznego kącika aż do połowy- tam, gdzie zaczyna się nasz ciemny cień. I uwaga!! Ważne ogłoszenie parafialne! Uważajcie, żeby nie usmarować sobie tym rzęs- nie umalujecie ich później ładnie. W ogóle ich nie umalujecie, jeszcze bardziej posklejacie. Tak więc skupcie się na maksa przy aplikacji. Nie robimy dwójki powiek na raz. Nie, po prostu nie. Zanim zdążycie ładnie zaaplikować pigment na jednej- druga zdąży nam wyschnąć. Ja aplikowałam go paluszkiem. Jak kto woli. Jeżeli używać będziecie pędzelka- wybierzcie koniecznie ten z syntetycznym włosiem i zwilżcie go delikatnie. Pigment lepiej się nosi na takim zestawie.




8. Rysujemy kreseczkę na górnej powiece! Wyciągnijcie ją tego wieczoru troszkę mocniej- w kącik pójdą sztuczne rzęsy, będzie się to ładnie komponować.



9. Tuszujemy rzęsy, doklejamy sztuczne (ja użyłam do tego jakichś randomowych z Superpharmu, były za długie i za geste- ucięłam tylko kawałeczek i zaaplikowałam w zewnętrzny kącik. Równie dobrze możecie przykleić cały pasek, albo tylko kępki. Tego wieczoru wolno! Wszystko wolno!) i robimy resztę twarzy. Podkład, konturowanie, brwi, rozświetlenie i pomadka. Usta zostawmy neutralne- oczy są mocne. Chyba, że mamy tu fanki ultra mocnego looku- czerwień może tu wygladać świetnie- ogranicza Was tylko Wasza wyobraźnia. ;)




I jak Wam się podoba? Będziecie odtwarzać? :)
Koniecznie dajcie znać, czy się Wam podoba taka o, moja wersja.


Kochane, życzę Wam wszystkiego dobrego w tym nowym, 2015 roku, dużo ciepła, miłości, mało stresówy, żeby był dosi, żeby był kurde lepszy od tego mijającego.


Patrycja



Mój fanpage:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz