niedziela, 23 listopada 2014

Idealny puder matujący...

Cześć ślicznotki!

Dzisiaj przychodzę do Was z nietypowym postem. Nietypowym nie dlatego, że temat jest nietypowy, ale nietypowe jest rozwiązanie. I jak mówię rozwiązanie- mam na myśli prawdziwy soluszyn na Wasze problemy z tłustą buźką. :)

Od początku kariery zmagam się z tłustą skórą. Nie pomagały/nie pomagają żadne, absolutnie żadne pudry, testowałam wysokie i niskie półki. Po każdym wyglądało to tak samo- 2-3 godziny względnego spokoju, po tym cake na twarzy i albo:
a) trzeba było zmatowić bibułką, która przy okazji zjadała podkład (chyba nie potrafię tego robić...)

b) trzeba było znowu dołożyć pudru- robiąc na twarzy przepudrowanego zakalca

c) odciąć sobie twarz?!

Pogodziłam się ze swoim smętnym losem, nie pomógł ani super zapychający i zastygający na twarzy Revlon Colorstay (chociaż pomagał utrzymać twarz w ryzach najdłużej ze wszystkich...), ani marudzenie, ani nic nie pomagało.

Z odsieczą przyszła siostra i... MĄKA ZIEMNIACZANA!
Dziewczyny, jestem całkiem trzeźwa i poważna.

Kiedy siostra powiedziała mi o tym- postukałam się w głowę. Znowu coś wymyśla, a ja mam zbyt wrażliwą skórę (którą wszystko zapycha...) na takie eksperymenty. Ale dobrz. Pójdę, kupię, spróbuję, najwyżej wyrzucę. I po problemie. Ale nigdy już jej nie wyrzucę. Oficjalnie ogłaszam, iż specyfik, który kosztuje 3 zł za 500g- na zawsze zostanie w mojej kosmetyczce.

Wypróbowałam. Poszłam do pracy na calutki boży dzień. Jakież było moje zdziwienie, gdy po ładnych 5-ciu godzinach poszłam do toalety. Zbliżając się do lusterka pomyślałam, że to niemożliwe. Nie ma takiej opcji, żeby to było jeszcze na twarzy. I... SZOK! Totalny szok, zawał serca- mat na twarzy! Po absolutnie całym dniu, w którym nie dotykałam twarzy pędzlem na moim problematycznym nosie (z którego zawsze z resztą w ciągu dnia musiałam totalnie zetrzeć podkład i położyć wszystko na nowo- zakalec na twarzy formował sobie nowy nos...) pojawił się leciutki, ładny i zdrowy błysk, którego nawet nie miałam ochoty zakryć- twarz wreszcie wygladała naturalniej. :) Na pozostałej twarzy podkład został nienaruszony, a mój narzeczon całując mnie w czoło zdziwił się nie na żarty, że jego usta nie przyklejają się do mojej twarzy.

Jak to zrobić, żeby było najwygodniej?

Otóż przesypać do pudełeczka z sitkiem. Jeżeli mamy na stanie jakieś po starym pudrze- super, jeżeli nie - możemy poszukać takich opakowań na allegro, czy nawet zainwestować w Naturze w puder sypki z My Secret, wysypać go i wsypać tam nasz cud-puder.
Dupa tam ze wszystkimi pudrami ryżowymi, matującymi na 24 godziny, czy jak im tam!
Skrobia ziemniaczana zostanie ze mną do końca życia.

I uwierzcie mi. Jak mówię, że rewelacja, to rewelacja. Mówię to ja, posiadaczka fontanny sebum z twarzy. 

Uważajcie tylko i nie pudrujcie dla własnego dobra brwi i powiek- zachowajcie do tego zwykły puder, bo później te miejsce będzie tak matowe, że nic na to nei nałożycie. Sprawa sprawdzona.

P.S. Mam też wrażenie, jakoby mąka zaczęła rozprawiać się z moimi niespodziankami na twarzy- wszystkiego nakladam o 3/4 mniej, a więc skóra lepiej oddycha, a łój nie pozwala się temu brzydactwu dalej rozwijać.

Nie polecam posiadaczkom cer suchych. Wy sobie rozświetlajcie. Każda natomiast z Was, która posiada cerę tłustą, albo mieszaną- przetłuszczającą się w strefie T- obowiązkowo, powtarzam- O BO WIĄ ZKO WO musi się z mąką zaznajomić.

P.S. 2 - nie. Nie bieli nam to twarzy. To transparentna sprawa. (o ile nie nałożymy na twarz całych 500 g...)

P.S.3 - Nie. Nie może być pszenna, albo tortowa. Obowiązkowo ziemniaczana. :)




Dajcie znać, czy próbowałyście, a jeżeli tak, to czy jesteście zadowolone?

Buzzzzziaki!

Patrycja

4 komentarze:

  1. Słyszałam o tym rozwiązaniu, ale na szczęście nie mam tłustej cery i nie musiałam próbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego na szczescie? To nic strasznego, wrecz przeciwnie. ;)

      Usuń
  2. O kurcze! Pierwszy raz o tym słysze. Jestem tego mega ciekawa i za chwile pójdę po nią do sklepu może i u mnie się sprawdzi! ��ヽ(*≧ω≦)ノ

    OdpowiedzUsuń