środa, 19 listopada 2014

Oleje, oleje, oleje...

Cześć ślicznotki! :)

    Dziś- tak, jak obiecałam wczoraj- porozmawiamy sobie o olejach. Specjalnie nie piszę, że porozmawiamy o olejowaniu włosów, ponieważ wspomnieć chcę również o metodzie OCM ( Oil Cleansing Method). Zarówno na włosach, jak i na twarzy- przynajmniej mi- daje to świetne efekty.
Zacznijmy od olejowania włosów.


Po co to robić?

    Ano po to, żeby włosy dostały składniki, które są dla nich dobre ( witaminy- na przykład witamina E- w oleju z pestek winogron) i żeby je wzmocnić. Taki rytuał nie jest to wymysł współczesnych europejczyków, powstał bowiem wiele, wieeeele lat wstecz. (i jak mówię wieeeeele, to nie mam na myśli 30, ani 100 lat. ;) Na taki pomysł wpadły kobiety orientu, ażeby chronić swoje kłaczki przed niekorzystnym działaniem słońca i suchego powietrza. Jeżeli Twoje włosy zmęczone są ciągłym maltretowaniem ich różnymi- trafionymi, lub nie- zabiegami- metoda ta jest właśnie dla Ciebie!


Korzyści z olejowania.

Jeżeli masz matowe włosy- oleje dadzą im głęboki blask i piękną sypkość. Jeżeli kręcone- oleje poprawią skręt. Jeżeli farbowane- oleje zapobiegną matowieniu i utracie koloru. 
Olejowanie wzmocni włosy słabe, przeciwdziała wypadaniu, odpowiednio zmieszane oleje zapobiegną również nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów. I wiele, wiele innych korzyści. Warto więc? Oczywiście, że tak! Tym bardziej, że taki rytuał nie zajmie nam długo, ani nie wymaga nadprzyrodzonych umiejętności.

Jakie oleje?

Zacząć możemy oczywiście od czegoś prostego, co mamy akurat pod ręką. Na przykład oliwa z oliwek. Z czasem- fajnie jest wprowadzić coś stricte pod kątem stanu naszych włosów. I tak:

Włosy suche, zniszczone- Polecane są: olej migdałowy, arganowy, kokosowy, z kozieradki, sezamowy, albo musztardowy.

Włosy skłonne do przetłuszczania się- oliwa z oliwek, olej sezamowy, winogronowy i jojoba.

Włosy z łupieżem- olejek z drzewa herbacianego.

    Oczywiście każda z nas musi sama- metodą prób i błędów- wybrać swój zestaw, ponieważ nie ma mieszanki, czy oleju, który pasuje absolutnie wszystkim. Na przykład ja- pomimo włosów zniszczonych- olejku arganowego używać nie mogę- włosy są okropnie obciążone- nawet po myciu- spuszone i splątane. 
Celowo też napisałam o mieszance, bowiem nie jest zabronione używanie kilku olejków na raz. Ważne, żeby robić to z głową. :)

    Na początek (jeżeli nie posiadamy w domu nawet oliwy z oliwek, a nasz budżet nie pozwala na zakupienie butli oliwy tylko po to, żeby maziać nią czuprynę:) mogę polecić również olejki z Green Pharmacy- dostępne w naturze (ciemne, płaskie buteleczki i kolorowe nakrętki Stoją w dziale z odżywkami. Kosztują ok. 5 zł, a mają fajne składy i działanie. Ja miałam olejek łopianowy z wyciągiem ze skrzypu polnego i działał rewelacyjnie. :)



Jak olejować?


No. Jak wiemy już, czym mamy dopieszczać nasze kudełki, to czas na szybki instruktaż- jak to robić?

Nie będę pisać o ilości, ponieważ każda z nas ma inne włosy. Są różnie grube i długie. Ważne jest, żeby nie przegiąć i olej nie ściekał nam po głowie- średnia przyjemność, a i domyć to później ciężko.

Przed użyciem fajnie jest naszą mieszankę troszkę podgrzać (na przykład w kąpieli wodnej) , bo wtedy lepiej wniknie nam wgłąb włosa. Pożądaną ilość wylewamy na dłoń i rozprowadzamy- od nasady, aż po same końce, jak- dajmy na to- serum. Taką mieszankę musimy pozostawić na głowie na - przynajmniej- 30 minut, najlepiej owiniętą ręcznikiem, żeby włoskom było ciepło. :) Po tym czasie włoski zmywamy, możemy nałożyć odżywkę (super sprawdzają się takie bez silikonów- widzimy wtedy lepsze skutki naszej terapii) i standardowo dalej traktować nasze włosy tak, jak musimy.




METODA OCM.



    Nie dla każdego będzie dobra, ale każdy może jej wypróbować. Chodzi w niej o to, żeby nie traktować buzi agresywnymi detergentami (nie mówię o domestosie, dziewczynyyy...), a zmyć buzię olejem. Brzmi strasznie? :) Nic z tych rzeczy! Nie od dziś bowiem wiadomo, że oleje rozpuszczają inne oleje (na przykład podkłady i sebum z naszej buzi), a przy tym dostarczają buzi składników odżywczych. 

Oleje mieszamy w proporcjach:
  • skóra tłusta : 30% oleju rycynowego + 70% oleju bazowego
  • skóra normalna: 20% oleju rycynowego + 80% oleju bazowego
  • skóra sucha : 10% oleju rycynowego + 90% oleju bazowego

Olej bazowy, to nasz olej, którego będzie najwięcej i który będzie naszą skórę pielęgnował- będzie do niej dopasowany.

Tak więc:

Dla skóry tłustej i mieszanej: olej z nasion malin, olej lniany, olej z pestek dyni, olej tamanu, olej jojoba

Dla skóry dojrzałej: olej macadamia, olej z pestek granatu,arganowy, z róży, z wiesiołka, z pestek śliwki

Dla cery naczyniowej: olej z pestek czarnej porzeczki, z pestek granatu, z rokitnika, macerat z arniki górskiej, z kasztanowca zwyczajnego.

Dla skóry suchej: olej kokosowy, olej z awokado, olej z pestek truskawek, olej macadamia, olej z orzechów laskowych, olej z kiełków pszenicy

Jak stosować? To proste.

Najpierw zwilżamy twarz bardzo ciepłą wodą (żeby pootwierały nam się pory!)

Nalewamy olej na dłoń (około łyżki) i rozprowadzamy, jak żel do mycia twarzy, (oczy lepiej zmyć wcześniej- choć oleje rewelacyjnie rozpuszczają również makijaż oka) masując twarz delikatnie, kolistymi ruchami.

Używając małego ręcznika, szmatki, pieluchy, czy jednorazowych nawilżonych chusteczek- wycieramy olej z twarzy. Ale nie od razu. Najpierw płuczemy wszystko w bardzo ciepłej wodzie, przykładamy do twarzy i chwilę odczekujemy (aż do wystygnięcia szmatki). Rytuał powtarzamy kilka razy. 

Po zmyciu- buzię potraktować zimną wodą (żeby pory nam się zamknęły :)
Na koniec oczywiście można troszkę oleju wmasować w twarz, ale nie jest to krok konieczny.



Ufff... wyszło trochę długo, ale mam nadzieję, że nie przynudziłam?
Dziewczyny- wdrażajcie metodę olejowania włosów i olejowego czyszczenia twarzy i koniecznie chwalcie się postępami w terapii.

Do napisania!
Patrycja.

Mój profil na faacebooku:
https://www.facebook.com/dustofourbeauty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz